Wczorajsze słońce było tylko sennym marzeniem, bo dzisiejsza aura postanowiła zagrać nam na nosie i pokazać, że wiosna to nie tylko radosne ćwierkanie ptaszków, ale też konkretne zamieszanie w garderobie. Jeśli planowaliście wyjście w samej bluzie, to radzę dwa razy spojrzeć w okno, bo choć gdzieniegdzie termometry oszaleją z radości, to parasol może stać się waszym jedynym wiernym towarzyszem. To idealny moment na spacer z psem, o ile wasz pupil lubi ekstremalne doznania termiczne lub posiada wbudowaną wycieraczkę do łap, w przeciwnym razie herbatka pod kocem brzmi jak plan doskonały.
05.04.2026 – niedziela
Dzisiejsza aura w Polsce to prawdziwe pole bitwy między odchodzącą zimą a nadciągającym latem, co widać szczególnie wyraźnie, gdy spojrzymy na termometry w różnych częściach kraju. Na zachodzie dzień zacznie się całkiem obiecująco, ale w Szczecinie chmury szybko przejmą kontrolę, a po południu spadnie deszcz, przy temperaturze sięgającej 15 stopni Celsjusza. Wiatr w tej części kraju nie będzie nas oszczędzał, osiągając w porywach nawet 15 metrów na sekundę, więc jazda na rowerze może przypominać walkę z niewidzialnym przeciwnikiem, a odczuwalna temperatura będzie znacznie niższa przez wilgoć wiszącą w powietrzu. Na północy sytuacja wygląda podobnie, choć poranek przywita mieszkańców skromnymi 3 stopniami, by w południe dobić do 15 kresek, zanim nadciągną opady i ciśnienie spadnie do 1008 hektopaskali. Jeśli planowaliście tam spacer brzegiem morza, lepiej zaopatrzcie się w solidny kaptur, bo porywy wiatru mogą zepsuć każdą fryzurę i humor nawet największego optymisty, który wierzył w spokojną niedzielę bez konieczności walki z żywiołem. Przenosząc się do centrum Polski, znajdziemy się w zupełnie innej rzeczywistości pogodowej, bo termometry pokażą tam nawet 21 stopni, a niebo przez większość dnia będzie jedynie lekko zachmurzone. To świetna okazja na wyciągnięcie grilla lub długie przesiadywanie w ogródkach kawiarnianych, chociaż wieczorem mogą pojawić się pierwsze krople deszczu, które skutecznie ugaszą zapał amatorów biesiadowania pod chmurką przy ciśnieniu rzędu 1013 hektopaskali. Na południu Polski będzie jeszcze cieplej, bo słońce rozgrzeje powietrze do 21 stopni, a w Radomiu możemy spodziewać się nawet rekordowych 24 stopni, co sprawia, że lody na patyku będą znikać w mgnieniu oka, a my poczujemy się, jakby maj już dawno do nas zawitał. Ciśnienie na południu utrzyma się na stabilnym poziomie 1016 hektopaskali, a wiatr będzie umiarkowany, co sprzyja leniwym popołudniom na balkonie lub w parku. Na wschodzie kraju aura pozostanie stabilna i ciepła przez większość dnia z 21 stopniami na liczniku, jednak mieszkańcy muszą przygotować się na wieczorne załamanie pogody i opady deszczu, co może pokrzyżować plany na niedzielny jogging czy długą wyprawę do lasu. W całym kraju będziemy świadkami dużych wahań ciśnienia i dynamicznie zmieniającego się zachmurzenia, co u wrażliwszych osób może wywołać chęć na trzecią kawę lub dłuższą drzemkę pod kocem w oczekiwaniu na stabilniejszy front. Deszcz pojawi się najpóźniej na południowym wschodzie, dając szansę na cieszenie się ciepłem przez większość popołudnia, zanim chłodny front z zachodu ostatecznie domknie ten pogodowy spektakl pełen kontrastów. Podsumowując, to dzień pełen skrajności – od niemal upalnego słońca po mokry i wietrzny chłód, więc miejcie oczy dookoła głowy i parasol zawsze pod ręką, bo wiosna bywa wyjątkowo kapryśna i nieobliczalna w swoich nastrojach. Porywy wiatru będą odczuwalne w całym kraju, przypominając, że kwiecień wciąż plecie swoje pogodowe figle i nie daje o sobie zapomnieć nawet na moment. Warto więc zaplanować czas tak, by nie dać się zaskoczyć nagłej zmianie aury, która nadejdzie wraz z zachodzącym słońcem, zmieniając letni wieczór w jesienną słotę.
Prawdopodobieństwo wystąpienia opadów deszczu jest bardzo wysokie w zachodniej i północnej części kraju, natomiast w centrum i na wschodzie wzrośnie dopiero w godzinach wieczornych.

