Po wczorajszym, nieco bardziej optymistycznym i suchym dniu, dzisiejsza aura brutalnie przypomina nam, że marzec to wciąż pogodowy poligon doświadczalny, na którym wiosna walczy o wpływy z odchodzącą zimą. Zamiast radosnego śpiewu ptaków mamy raczej festiwal szarości i konieczność ponownego przeproszenia się z grubymi skarpetami oraz wełnianym czepkiem. To idealny moment, by zostać w domu, zaparzyć litr herbaty i udawać przed samym sobą, że ten deszcz bębniący o szyby to tylko klimatyczny podkład do nadrabiania zaległości na Netflixie, a nie smutna rzeczywistość za oknem.
31.03.2026 – Wtorek
Zaczynamy od północy, gdzie mieszkańcy wybrzeża mogą liczyć na względny spokój od deszczu, choć o opalaniu się w Gdańsku nikt rozsądny nawet nie pomyśli przy temperaturze sięgającej w południe zaledwie 8 stopni Celsjusza. Niebo nad Gdynią będzie usiane chmurami, ale przynajmniej nie powinno kapać na głowy, co w ostatni dzień marca uznajemy za mały sukces. Wiatr na Wybrzeżu będzie umiarkowany, w porywach do 8 metrów na sekundę, więc fryzury przetrwają drogę do pracy, o ile nie zapomnicie o czapce. Na zachodzie Polski sytuacja wygląda podobnie, choć we Wrocławiu termometry pokażą maksymalnie 8 stopni, a niebo zaciągnie się grubą warstwą chmur, skutecznie blokując dopływ witaminy D. W Poznaniu aura nie będzie lepsza – zachmurzenie duże i temperatura w okolicach 8 stopni sprawią, że rowerowa wycieczka będzie wymagała sporej dawki samozaparcia i solidnej bielizny termicznej, a w Szczecinie po południu może nawet symbolicznie i złośliwie pokropić. Przenosząc się w centrum Polski, Warszawa jawi się jako krajowy biegun ciepła z zawrotnymi 11 stopniami Celsjusza, co przy wszechobecnym zachmurzeniu i tak nie sprawi, że poczujemy powiew prawdziwej wiosny. W Łodzi ciśnienie będzie oscylować wokół 1016 hPa, a wiatr może nieco uprzykrzać życie, osiągając w porywach 11 metrów na sekundę. Nieco bardziej na południe, w Radomiu, utrzyma się spore zachmurzenie, a słupek rtęci zatrzyma się na dziesiątej kresce powyżej zera. Na wschodzie kraju, w Białymstoku, temperatura dobije do 10 stopni, ale nie dajcie się zwieść – wilgotność na poziomie 70 procent i porywisty wiatr sprawią, że temperatura odczuwalna będzie znacznie niższa niż ta na oficjalnych termometrach. Lublin z kolei musi przygotować się na słabe opady deszczu, które w połączeniu z silniejszymi podmuchami wiatru do 13 metrów na sekundę zamienią każdy spacer w walkę o przetrwanie parasola. Najmniej powodów do radości mają mieszkańcy na południu, gdzie Kraków utonie w deszczu, a temperatura nie przekroczy 7 stopni, co w połączeniu z bardzo wysoką wilgotnością daje nam przepis na idealny dzień pod kocem. W Katowicach również będzie mokro i ponuro, a ciśnienie zacznie powoli rosnąć, co może wywołać u meteopatów lekkie rozdrażnienie, więc lepiej unikać trudnych rozmów przy porannej kawie. Cała Polska znajdzie się w zasięgu układu wysokiego ciśnienia, które pod koniec dnia dobije do 1024 hPa, ale chłodne masy powietrza z północy nie pozwolą nam zapomnieć o minionej zimie. Sugerowana aktywność? Zdecydowanie domowe pielesze i herbata z prądem, bo na zewnątrz jest po prostu wybitnie nieprzyjemnie.
Prawdopodobieństwo opadów jest wysokie na południu i południowym wschodzie, podczas gdy na pozostałym obszarze kraju szanse na deszcz są bliskie zeru.

